Drukuj
Odsłony: 679

[pełna wersja pracy dostępna po kliknięciu na grafikę]

Joanna Wiśniewska
Dariya Pozdnyakova

Koło Naukowe Biologii Molekularnej UW
Wydział Biologii Uniwersytetu Warszawskiego

Co wspólnego mogą mieć anioły z bakteriami?

Odpowiedzią na to pytanie jest... Anielski blask (ang. Angel’s glow). Tak właśnie został nazwany fenomen, zaobserwowany podczas bitwy pod Shiloh. Wówczas w nocy ranni żołnierze leżąc w błocie i czekając na pomoc, zaczęli świecić... a dokładnie ich rany wydawały się rzucać jasny, zielono-niebieski blask. Co więcej lekarze stwierdzili, że u żołnierzy tych powrót do zdrowia jest szybszy, infekcje rozwijają się rzadziej, a rany goją się lepiej, zwiększając tym samym przeżywalność „świecących” żołnierzy w porównaniu z ich pozbawionymi blasku towarzyszami. Zjawisko to pozostawało zagadką przez prawie 140 lat, aż do 2001 kiedy to 17-letni Bill Martin udowodnił, że za fenomen ten odpowiedzialne są bakterie Photorhabdus luminescens, co przyniosło mu pierwsze miejsce w Międzynarodowych Targach Nauki i Techniki. Badania wykazały, że do rozwoju bakterii wymagana jest niska temperatura, co utrudniałoby ich rozwój na ranach żołnierzy (temperatura ciała człowieka jest za wysoka). Jednak jak dane pokazują temperatura panująca w nocy po bitwie była niska (żołnierzom groziła hipotermia), obniżona temperatura ciała żołnierzy i duża wilgotność środowiska stworzyłą optymalne środowisko dla rozwoju bakterii, które wniknęły do organizmów żołnierzy.

link do omówienia pracy przez autorki